« Chwilówka dla zadłużo… | Strona domowa | Kredyty samochodowe a… »

Wzrost wynagrodzeń a kredyty hipoteczne

środa, 04 grudzień 2019 at 12:35 pm. Użyte znaczniki: , , , , ,

Ostatnie decyzje rządu nie napawają optymizmem praktycznie nikogo, poza samymi pracownikami. Faktycznie, w generującym się w ten sposób sporze obydwie strony mają rację. Pracodawcy (w tym banki) nie chcą skokowego wzrostu wynagrodzeń a pracownicy są zmęczeni niskim wzrostem minimalnego wynagrodzenia i ciągłym "nie da się". Historia ta ma swoje przełożenie również na rynek kredytów hipotecznych, które ulegną tym samym pewnym przeobrażeniom.

Bankier to też pracownik

Decyzja o planach dotyczących podwyższenia wynagrodzenia minimalnego do poziomu 4000 złotych, uderzy również w sektor bankowy, który przecież zatrudnia co najmniej kilkanaście tysięcy osób i to na różnych stanowiskach. Podniesienie minimalnego wynagrodzenia oznacza, że co najmniej tyle zarobią pracownicy najniższego szczebla. Specjaliści i managerzy zarobią o wiele więcej, co jednoznacznie przełoży się na wzrost kosztów kredytów hipotecznych. Jednym z czynników wzrostowych będzie marża, która jest swoistą opłatą za czynności podjęte przez bank. Podwyżki obejmą również inne czynności, pozornie z tym niezwiązane. Przykładowo jeśli dotychczas wydrukowanie papierowego harmonogramu kosztowało 40 złotych, to za kilka lat może ono kosztować nawet 100!

Nieruchomości – w górę, czy w dół?

Na chwilę obecną rynek wykazuje zwiększone zainteresowanie nieruchomościami, których zakup jest prawie w połowie wszystkich bieżących transakcji, zobligowany chęcią inwestowania. Niskie stopy procentowe nie są jednak czymś stałym i niezmiennym. Wzrost wynagrodzeń najprawdopodobniej je podwyższy, co dla wielu osób będzie jednoznaczne z powrotem do lokat (choć tu też sporo zależy od polityki banków). Spadek ten istotnie zmniejszy nacisk ze strony potencjalnych nabywców, aczkolwiek i tak najprawdopodobniej przełoży się na zwiększoną cenę nieruchomości. To oznacza, że nie tylko średni wzrost wysokości zaciąganych hipotek, ale też zwiększenie wymagań banków co do jego udzielenia. Może się okazać, że hipotetyczne 4000 to za mało, by zaciągnąć nawet niewielką hipotekę. Efektem będzie wzrost wymogów np. co do kapitału własnego, którego wartość – na podstawie rekomendacji – może wzrosnąć nawet do 30 procent.

Łatwiejsza spłata i wzrostowe koszty

Oczywistym jest, że przynajmniej w najbliższym czasie, wyższe wynagrodzenia istotnie wpłyną na przyspieszenie spłat kredytów hipotecznych. Podobny trend widać zresztą już na przykładzie pożyczek, które nie tylko są szybciej spłacane, ale też stają się coraz mniej popularne wśród zamożniejszych, potencjalnych pożyczkobiorców. Z drugiej strony, należy mieć na uwadze wzrostowe koszty istniejących hipotek, których oprocentowanie będzie wzrastać w związku z malejącą wartością kapitału. Ostatecznie mamy do czynienia z bardzo intensywnym, bo jedynie czteroletnim planem wzrostu wynagrodzeń, co oznaczać będzie skokowy wzrost opłat naliczanych przez banki. Wzrost ten rozciągnięty w dwukrotnie dłuższym odstępie czasu, byłby bardziej korzystny i w mniej szkodliwy sposób wpłynąłby na rynek kredytów hipotecznych. Niemniej pamiętajmy, że są to nadal prognozy czteroletnie. Ostatnie lata nauczyły nas, że gospodarka sterowana jest przez szereg często nieprzewidywalnych zmiennych. Powyższe analizy są wynikiem uwzględnienia tylko niektórych z nich!

Podsumowanie

Kredyt hipoteczny to bardzo złożony, długoterminowy produkt finansowy. Wzrost wynagrodzeń w istocie wpłynie na przyspieszenie spłat poszczególnych jego rat, ale w dalszej perspektywie trend ten powinien zostać zahamowany. Każdy bowiem wie, że wzrost najniższego, miesięcznego wynagrodzenia za umowę o pracę, wymusi wprowadzenie jeszcze większej ilości pieniędzy na rynek.